Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Więcej informacji na temat cookies.
^Powrót

  • Winterthur BR52

    "Kolejarze, nie dajcie się podzielić" - JPII.

  • Winterthur BR52

    "Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym." - Albert Einstein.

  • Winterthur BR52

    "Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą." - Augustyn z Hippony

NSZZ "Solidarność" poleca

Na wesoło

Odwiedzających

Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W zeszłym tygodniu
W tym miesiącu
W zeszłym miesiącu
Wszystkie
227
801
5395
5395
10773
17075
463616

Przewidywanych dzisiaj
888

7.36%
5.81%
0.86%
0.70%
0.17%
85.11%
Online (15 minutes ago):6
6 guests

Twoje IP:23.20.86.177

Logowanie

Nawet najniższa kategoria zwykłych robotników powinna zarobić co najmniej dwa razy tyle, ile potrzebuje na własne utrzymanie, aby każdy był w stanie wychować dwoje dzieci” – pisał Adam Smith, ikona współczesnych liberałów, proponując, jako pierwszy, wysokość minimalnego wynagrodzenia. Był rok 1776. Dzisiaj liberałowie raczej niechętnie przyznają się do tego poglądu swojego guru. Za to przy każdej okazji cytują je ci, którzy liberałami gospodarczymi nie są w żadnym wypadku. Innymi słowy świat stanął na głowie. I nie trzeba odchodzić zbyt daleko od poruszonych przez Adama Smitha kwestii pracowniczych, aby znaleźć kolejne przykłady na potwierdzenie tej tezy.
 
Jakiś czas temu – i nie było to 1 kwietnia – brytyjskie media obiegła informacja, że w tym kraju osoby zajmujące się zawodowo wyprowadzaniem psów na spacer zarabiają więcej od pielęgniarek, policjantów i początkujących nauczycieli. Brytyjski specjalista od spacerowania z czworonogami zarabia średnio 26,5 tys. funtów, czyli w przeliczeniu na złotówki prawie 122 tys. zł. Mnie i Was pewnie też od małego uczono, że żeby dobrze zarabiać, trzeba się pilnie uczyć, zdobyć dyplom i kwalifikacje. Tłuczono nam do głowy, że trzeba mieć w ręku fach. Tymczasem okazuje się, że wystarczy w niej trzymać smycz z psem przymocowanym do drugiego końca.
 
A teraz przykład kolejny. Jedna z włoskich firm galanteryjnych wymyśliła jak znaleźć nowych pracowników i za jednym zamachem zwiększyć sprzedaż swoich produktów. Wykorzystując fakt, że wśród młodych ludzi w tym kraju bezrobocie wynosi 35 proc., ruszyła z kampanią „kup torebkę i wygraj staż”. W świecie, który stoi na nogach, a nie na głowie firma zatrudnia pracowników za odpowiednie wynagrodzenie po to, żeby produkowali różne rzeczy, względnie świadczyli usługi dla klientów tejże firmy. W świecie postawionym na głowie, to potencjalny pracownik, musi kupić produkt, żeby mieć szansę na zatrudnienie, na dodatek nie na normalną robotę, ale na „staż”, czyli robotę za darmo lub pół-darmo.
 
U nas na szczęście nikt jeszcze nie płaci za wyprowadzanie psów więcej niż za leczenie ludzi, czy uczenie w szkole. Nikt nie każe też kandydatom do pracy kupować torebek. U nas bezrobocie jest rekordowo niskie, a zamiast rynku pracy postawionego na głowie mamy rynek pracownika, tak przynajmniej twierdzą rządzący i prorządowe media. I tylko nikt nie dodaje, że gdyby wszyscy, którzy wyjechali za pracą w ostatnich latach nagle wrócili mielibyśmy nie milion ale 3 miliony bezrobotnych. Nikt też nie dodaje, że choć rzeczywiście dzisiaj łatwiej znaleźć robotę, niż jeszcze kilka lat temu, ale jest to zazwyczaj robota znacznie różniąca się od wyobrażeń przytoczonego wyżej Adama Smitha.
 
Już za kilka tygodni w Sosnowcu światowy gigant z branży sprzedaży wysyłkowej otworzy ogromne centrum logistyczne, w którym zatrudni kilka tysięcy osób. Na billboardach chwali się, że oferuje 15 zł brutto za godzinę pracy przy 10-godzinnych dniówkach. Nie ma wątpliwości, że tych pracowników znajdzie. Bezrobocie znowu spadnie, a politycy ogłoszą rynek pracownika do kwadratu. Z tym, że ten pracownik chętnie oddałby ten rynek z powrotem w zamian za możliwość wyprowadzania psów w Londynie.
 
trzeci z czwartą:)
 
źródło: tygodnik Śląsko - Dąbrowski NSZZ Solidarność
ke wiek emerytalny16 września w Warszawie NSZZ Solidarność zorganizuje pikietę przed siedzibą Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej. Powodem protestu są zastrzeżenia zgłoszone przez Brukselę dotyczące obniżenia i zróżnicowania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn w naszym kraju.
 
Decyzję o przeprowadzeniu demonstracji podjęła Komisja Krajowa NSZZ Solidarność obradująca 30 sierpnia w Lubinie. W ocenie KK kwestionowanie reformy systemu emerytalnego w naszym kraju przez unijnych urzędników nieposiadających demokratycznego mandatu stanowi bulwersujące i niedopuszczalne działanie.
 
Problem pojawił się w kontekście nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, która została zakwestionowana przez Komisję Europejską. Podczas konferencji 26 lipca wiceprzewodniczący KE Frans Timmenrmans stwierdził, że ze względu na różny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, sędziowie będą w różnym wieku przenoszeni w stan spoczynku, co jest złamaniem unijnego prawa.
 
W reakcji na stanowisko KE Solidarność zwróciła się z pytaniem, czy oznacza to zakwestionowanie różnego wieku kobiet i mężczyzn w ogóle. W odpowiedzi na pismo Solidarności, KE potwierdziła że ma zastrzeżenia do zmian w polskim systemie emerytalnym. Unijni urzędnicy stwierdzili, że niższy wiek emerytalny dla kobiet stanowi dyskryminację oraz zapowiedzieli naciski na polski rząd w celu ponownego zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.
 
Zdaniem Solidarności Komisja Europejska nie ma kompetencji do zajmowania się sprawą wieku emerytalnego w poszczególnych krajach członkowskich UE. W piśmie skierowanym 25 sierpnia przez Komisją Krajową NSZZ Solidarność do KE przytoczono fragmenty orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2010 roku, w którym wskazano, że zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn jest zgodne z polską ustawą zasadniczą.
 
Przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn stanowi realizację jednego z najważniejszych postulatów NSZZ Solidarność w ostatnich latach. Wiek emerytalny został podwyższony do 67 roku życia i zrównany dla kobiet i mężczyzn w 2012 roku przez koalicję rządzącą PO-PSL, mimo ogromnych protestów społecznych. Solidarność i inne związki zawodowe zebrały wówczas 2,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Rządzący wyrzucili te podpisy do kosza. – Przegraliśmy wtedy bitwę o wiek emerytalny, ale wygraliśmy wojnę i nie pozwolimy sobie tego odebrać – powiedział Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność podczas obrad Komisji Krajowej w Lubinie.
Po wielu wystąpieniach skierowano w końcu wnioski o zmianę w instrukcjach K-6 i K-4 oraz RPO - KŚ dotyczące obserwacji krawędzi peronowej. O przyjęciu lub odrzuceniu poniższych wniosków poinformujemy.
 
Wniosek o zmianę w Instrukcji K-6
 
Propozycje zmian:
 
Rozdział II  §13 „B” ustęp  15 Podczas odjazdu pociągu z toru przy peronowego, w celu sprawdzenia czy zachowane jest bezpieczeństwo podróżnych oraz osób będących na peronie, kierownik pociągu (po podaniu sygnału Rp-13) w przypadku prowadzenia jazdy pociągowej niezmodernizowanym elektrycznym zespołem trakcyjnym serii EN57 prowadzi obserwację krawędzi peronowej z drzwi uchylnych przy kabinie maszynisty z której prowadzony jest pojazd W przypadku pozostałych serii elektrycznych zespołów trakcyjnych eksploatowanych przez Spółkę Koleje Śląskie przedmiotowa zasada nie obowiązuje Obowiązkiem maszynisty jest obserwacja krawędzi peronowej przy wykorzystaniu luster bocznych i/lub kamer zewnętrznych do momentu podania przez Kierownika pociągu sygnału Rp – 13 zamknięcia drzwi w składzie pociągu i załączenia napędu w pojeździe.
 
Uzasadnienie:
 
Zespół maszynistów instruktorów nie widzi zasadności  przeniesienia na maszynistę obowiązku obserwacji krawędzi peronowej we współpracy z kierownikiem pociągu do momentu opuszczenia torów stacyjnych Maszynista ma do obserwacji sygnały na semaforach, drogę przebiegu, sieć trakcyjną, posterunki ruchu czy ktoś nie podaje sygnał „Stój” obowiązek obserwacji krawędzi peronowej przez maszynistę kończy się w momencie załączenia napędu na pojeździe
 
Wniosek o zmianę w Instrukcji K-4
 
Propozycje zmian:
 
Załącznik nr. 1   §1 §1 Usterki eliminujące przyjęcie pojazdu trakcyjnego do pracy przez drużynę trakcyjną dodać pkt jj) „Uszkodzone lustra zewnętrzne lub ich brak, gdy pojazd nie jest wyposażony w kamery zewnętrzne”.
 
Uzasadnienie:
 
W wyniku  weryfikacji zapisów w Instrukcji K-4. zachodzi potrzeba:
 
Dokonania zmian aktualizujących w treści Instrukcji i załącznikach zgodnie z propozycją zmian
 
 
REGULAMIN przewozu osób, zwierząt i rzeczy przez Koleje Śląskie (RPO-KŚ)
 
ROZDZIAŁ I. Postanowienia ogólne
 
§ 4. Przepisy porządkowe
 
19) przebywaniu w strefie przy krawędzi peronowej po sygnale odjazdu oraz wsiadania i wysiadania po sygnale odjazdu, podczas jazdy, z niewłaściwej strony oraz
w miejscach do tego nieprzeznaczonych, oraz po sygnale odjazdu
 
Niespełna pół wieku temu człowiek postawił stopę na Księżycu. Kilka lat później ja dotknąłem stopą Ziemi. Nie pamiętam tego momentu dokładnie z oczywistych względów. Zresztą zanim dotknąłem naszej planety stopą, to badałem ją brzuchem, pośladkami i rękami. Momentami było to bolesne doświadczenie, niemniej nauczyłem się, a jakiś czas później zacząłem marzyć o tym, aby móc postawić stopę na innych planetach. Zostać kosmonautą to był jeden z moich przedszkolnych planów na życie, choć chciałem też zostać czołgistą, kolarzem, płetwonurkiem, kierowcą autobusu PKS i listonoszem, bo bardzo mi się podobał jego mundur oraz wypełniona przesyłkami i pocztówkami torba. 
 
Skupię się jednak na planie kosmicznym, tym bardziej że rozpalał on wyobraźnię milionów chłopców w Polsce. I nie tyle z powodu tzw. pierwszego lotu Polaka w kosmos, ile kreskówek typu „Załoga G” i, rzecz jasna, „Gwiezdnych wojen”. Wydawało mi się, że gdy dorosnę, to lot na Marsa czy Wenus będzie sprawą rutynową. Wystarczy, że skończę jakąś szkołę latania w kosmos, technikum rakietowe, czy coś w tym stylu i, choć wtedy tak się o tym nie mówiło, będę miał ciekawą i pełną wyzwań pracę. Nie muszę dodawać, że nie wykonuję żadnego z zawodów, co do których miałem poważne plany w dzieciństwie. Chłopięce marzenia rzadko się spełniają, no chyba, że ktoś od kołyski planuje, że zostanie ślusarzem-zbrojarzem, spawaczem czy hydraulikiem, ale to raczej rzadkie przypadki i z takim dzieckiem należy udać się do psychologa. 
 
Im bardziej dorastałem, tym bardziej dostrzegałem, jak oddala się moje marzenie o podróżach kosmicznych. Może i dobrze, bo nawet w zwykłym autobusie PKS nie przestawała mi doskwierać choroba lokomocyjna, więc na promie kosmicznym pewnie byłoby jeszcze gorzej. Nie pamiętam, kiedy marzenia o lotach w kosmos ostatecznie porzuciłem, ale kosmiczne wątki w ziemskim życiu pozostały. Każdy, kto oglądał „Załogę G”, pamięta komendę „Transformacja”. Bawiliśmy się w to, aż na przełomie lat 80-tych i 90-tych zetknęliśmy się z transformacją bezpośrednio. Nie miała ona nic wspólnego z przemianą bohaterów kreskówki w superbohaterów. Zaklęcia o transformacji gospodarki, transformacji społecznej, transformacji mediów gęsto zapełniały szpalty gazet i nieustannie brzęczały w eterze. O ofiarach przemian tracących pracę i popadających w ubóstwo mówiono rzadko i niechętnie. Dopiero z czasem zaczęły się przebijać szerzej opinie, że to nie tak miało być, że terapia szokowa to błąd, że na naszej próbie kosmicznego lotu do królestwa wolności i sprawiedliwości społecznej wzbogaca się pewna grupa wybrańców i że ratunku, nie w tym mieliśmy lecieć kierunku.
 
I znowu trochę lat minęło. Jakoś tam żyjemy i jakoś tam marzymy, ale bez tej dziecięcej wiary, że lada moment owe marzenia się spełnią. Trudno porzucić wrażenie, że po prostu dryfujemy, podczas gdy stery naszej kosmicznej łajby próbują opanować dwie grupy – dawnych wybrańców i nowych wybrańców. Wmawiają nam, że albo jesteś z nami, albo jesteś z nimi. Albo jesteś wyznawcą naszego 4 czerwca, albo ich 4 czerwca, a pośrodku tylko czarna dziura. Aż się chce sięgnąć po torbę chorobową. Co prawda marzenia o locie na Księżyc porzuciłem bez żalu. Trudniej było mi zapomnieć o planach zostania kierowcą pekaesu. Ale nie chcę się pożegnać z przeświadczeniem, że mimo wszystko, gdzieś tu, u nas, musi być jakaś normalna cywilizacja, a nie tylko plemiona zwaśnionych kosmitów.
 
Jeden z Drugą;
 
 
 
źródło: Tygodnik Śląsko - Dąbrowski NSZZ Solidarność
Copyright © 2014. Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" Transportu Kolejowego w Katowicach  Rights Reserved.